?

Log in

Previous Entry | Next Entry

Marcjalis | Epigramaty

Jeszcze cztery epigramaty pisarsko-czytelnicze (tłumaczenie Stanisława Kołodziejczyka). Niesamowite, jak bardzo utwory Marcjalisa są do dziś aktualne.

Przy czym, jeśli chodzi o V 10, z jednej strony przypomniał mi się przypadek Norwida — a z drugiej uderzyła myśl, że dzisiaj ten epigramat można by czytać bardzo à rebours, w myśl tego, jak Twain zdefiniował klasykę.


IV 72

Chcesz, bym dał ci swą książkę? Nie mam, Kwincie, wybacz.

W księgarni u Tryfona dostaniesz ją chyba.

„Co, mam kupić, na głupstwa wydawać!? A jakże!

Jeszcze nie zwariowałem!” — No widzisz, ja także.

V 10

Pytasz, czemu żyjącym tak skąpi się sławy

I mało kto jest książek współczesnych ciekawy.

Cóż się dziwisz, Regulu, zawiść przecie rada

Zawsze wszystko, co stare, nad nowe przekładać.

Niewdzięczni, chłód cenimy kolumn Pompejusza,

Starców nędzny Katula przybytek wciąż wzrusza.

Rzym czytywał Eniusza, kiedy żył Wergili,

Z Homera w jego czasach też nieraz szydzili.

Za Menandra w teatrze wieńce brał kto inny

I Nazona nikt nie znał prócz jego Korynny.

Więc się, moje książeczki — chociaż czas ucieka —

Nie spieszcie. Jeśli sławę daje śmierć — poczekam.

VIII 76

„Powiedz mi, Marku, prawdę. Możesz wierzyć,

Że mi na niczym bardziej nie zależy” —

Błagasz mnie zawsze, Galliku, i pytasz,

Ilekroć nową swoją rzecz odczytasz

Albo wygłosisz w sądzie jakąś mowę.

Trudno już dłużej milczeć, więc ci powiem:

Tą najprawdziwszą z prawd, o którą prosisz,

Jest to, Galliku, że prawdy nie znosisz.

X 21

Czy to ci schlebia, Sekście, że poezję twoją

Najtęższe nawet głowy ledwie mogą pojąć?

Czytelnika swojego masz za Apollona

I Cynnę zawsześ stawiał wyżej od Marona.

Niech ciebie, Sekście, bractwo filologów sławi,

Ja nie chcę ich zatrudniać, ja ich wolę bawić.

Comments

Profile

kartkowanie
wierszomania
polskie community dla fanów poezji

Latest Month

February 2012
S M T W T F S
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
26272829   

Tags

Powered by LiveJournal.com
Designed by Lilia Ahner